|
Inez - 2006-08-10, 12:16 JAK ZATRZYMAĆ MŁODYCH? Za wszelką cena trzeba zatrzymać młodych ludzi. Co raz częściej powtarzają to samorządowcy wszystkich szczebli. Ale tylko nieliczne gminy stać na kosztowną kampanię promocyjną. Studentów próbują zatrzymać Wrocław, Kraków, Łódź. Co ma zrobić mała miejscowość - Niespełna 40-sto-tysięczny Brzeg nie jest atrakcyjny - powiedziały Radiu Opole niektórzy mieszkańcy. - Nie ma wyższej uczelni żadnej, to boli, np. w Nysie jest wyższa uczelnia i ściąga młodych ludzi. Na pewno miasto by się wtedy rozwinęło. Ale żeby się rozwinąć są potrzebne pieniądze. "Tych nie mamy" -mówi Mirosław Stankiewicz, wiceburmistrz miasta. - Trzeba tym młodym ludziom ułatwić start życiowy. Myślę tu o pierwszym mieszkaniu, są plany podziału działek, sprzedaży działek. Brzeskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego ma w swoich planach wybudowanie drugiego budynku z przeznaczeniem na mieszkania. Chcieć to jedno, ale robić to drugie. Nad zachęceniem młodych ludzi do tworzenia firm, pracuje Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna. - Przygotowaliśmy specjalny program - powiedział jego koordynator Bartłomiej Kostrzewa. - Projekt pod nazwą "Moja własna firma w powiecie brzeskim", to przedsięwzięcie, które zakłada, że przede wszystkim młodzi ludzie - ale nie tylko - którzy mają pomysł na własny biznes, przechodzą cykl szkoleń, po czym mogą otrzymać jednorazową dotację inwestycyjną w kwocie do 20 tys. zł. Informacje o programie można uzyskać na stronach wyższej szkoły humanistycznej. Jego rozpoczęcie zaplanowano na początek września. Powiatowy Urząd Pracy w Brzegu podał, że w tym roku w mieście utworzono 45 miejsc pracy. Michał Cetnarowski RADIO OPOLE, MMR Źródło: info-brzeg.pl Wkońcu zaczynają zauważać to, o czym my na forum trąbimy od dawna. W Brzegu nie ma przyszłości dla młodych ludzi, dlatego sporo z nich ucieka albo do większych miast albo zupełnie za granicę. A niby co tu mają robić, bez szans na pracę, bez mieszkania, bez widoków na poprawę tej sytuacji Radek W. - 2006-08-10, 14:17 ciekawe moi kumple z wrocka z pracy mysla o wyprowadzkach własnie w takie miejsca jak Brzeg własnie ze względów, które wiele osób uważa za wady Brzegu. A jest to na przykład - cisz i spokój jest to na przykład relatywna bliskosc komunikacyjna do większych osrodków miejskich blisko w góry i nad wodę, rzut beretem do Czech, dobre połączenia kolejowe i autobusowe z reszta karju i Europy, dobra sieć plaćówek handlowych, duzo zieleni. O niższych cenach nieruchomości nie wspomnę. Miejsce w którym się mieszka trzeba chyba przede wszystkim lubić. A lubienia nie da się zadekretować. Oczywiście lubienie nie może być za trudne, bo się koszty moga zrobić koszmarne. polip_boy - 2006-08-10, 15:37 nie kumam kto powiedział, że nie ma u nas wyzszej uczelni, skoro jest WSH-E? kwm - 2006-08-10, 17:54 Mam wielu znajomych we Wroclawiu ale zaden z nich ani mysli o wyprowadzce z miasta. I tak chyba mysli wiekszosc mieszkancow duzych miast. Teraz jest taka tendencja ze wyludniaja sie male niegospodarne miasta, a w duzych przybywa ludnosci. Na pewno jesli ktos zdecyduje sie mieszkac w Brzegu lub pozostac w Brzegu mimo wszystko i dojezdzac do pracy np. do Wroclawia, to osoba ta musi naprawde kochac nasze miasto, albo po prostu nie miec pieniedzy na wynajem czegos we Wroclawiu. Bardzo czesto piszemu tutaj ze z Brzegu do Wroclawia jest ok 40 min jazdy pociagiem lub autem. Prawda jest taka ze dojezdzanie to jest masakra! Inez z tego co pamietam to chyba Ty dojezdzasz do pracy, i Ty najlepiej wiesz co to znaczy. Ja dojezdzalem przez 5 lat studiow. To tylko tak sie mowi - 40, ale... Trzeba doliczyc czas na umycie sie, zjedzenie dojscie lub dojazd do dworca ( rzadko sie zdarza zeby pociagi nam akurat pasowaly i musimy jechac "tym wczesniejszym" bo "pozniejszym" nie zdazymy. Wiaze sie to z tym ze potem jestesmy godzine lub dwie przed rozpoczeciem zajec lub pracy, i szwedamy sie po miescie, albo wczesniej idziemy do pracy lub szkoly i siedzimy dluzej.) To samo tyczy sie powrotu, nie raz zdarza sie tak ze brakuje nam zaledwie 5 minut do pociagu a "urwac" sie z pracy lub szkoly nie mozemy, i potem te 5 minut kosztuje nas nierzadko 3 godziny. Ja np. kiedy jechalem na zajecia na 9, wstawalem o 6. Czasami byla mozliwosc pojechania pozniejszym pospiesznym, ale istnialo ryzyko ze ten moze byc opozniony (co czesto sie zdazalo). Nie raz mnie krew zalewala kiedy mimo tego ze wstawalem najwczesciej ze wszystkich z mojej grupy, na zajecia sie spoznialem, bo pociag byl opozniony. Czesto ponosilem tego konsekwencje. Ale tu mowimy tylko o dojezdzie do Wroclawia, nie zapominajmy ze po dotarciu musimy zdazyc na odpowiedni tramwaj lub autobus ktory zawiezie nas w żądane miejsce, nieraz z przesiadka. Czesto mowimy ze dojazd z Brzegu zajmuje tyle samo co niektorym osobom z Wroclawia, ale nie zapominajmy jednak, ze osoby z Brzegu po dotarciu do Wroclawia spotykaja sie z tymi samymi problemami co Wroclawianie czyli korki, czekanie na polaczenia autobusowe (wiec nasza podroz wyglada tak: dojazd do wroclawia + jazda po Wroclawiu, a podroz wroclawian to tylko jazda po Wroclawiu /jakakolwiek by ona nie byla/). To samo tyczy sie dojazdu wlasnym autem gdzie oprocz niebezpieczenstwa zwiazanego z codziennymi dojazdami po polskich drogach, dochadza niesamowite koszty paliwa. Do tego wszystkiego dochodzi ogromne zmeczenie podroza, i to nie tylko fizyczne ale i psychiczne. Dojezdzanie w zimie ma tez swoje "uroki" - poopozniane pociagi, zimno lub niesamowicie goraco w pociagach, nieodsniezone chodniki rano... Dlatego twierdze, ze jesli ktos zdecydowal sie na dojezdzanie, to znaczy ze jest on prawdziwym patriotom lokalnym. CO do wypowiedzi pana M. Stankiewicza, to powtarza on to co zawsze nasze wladze powtarzaja, i co jest chyba najmodniejsza wymowka w dzisiejszych czasach w Polsce : "nie mamy pieniedzy", ja bym proponowal inne zdanie: " nie potrafimy zdobyc (pozyskac) pieniedzy dla miasta", albo :"jestem niezradny". Ile to juz pieniedzy przelecialo miastu kolo nosa, tylko dlatego ze nikt z naszych wladz o tym nie wiedzial, badz nie wiedzial jak zdobyc pieniadze, lub tez nie byl zainteresowany. Zawsze dla rzadzacych najprosciej powiedziec ze nie maja pieniedzy. Pieniedzy maja prawa nie miec mlodzi ludzie, i nie maja, wiec argument ze przyfotowali grunty pod zabudowe na dzialkach przy wroclawskiej jest bardzo kiepski i nieprzemyslany. PRzeciez tam cena za ar waha sie miedzy 5-10tys, a dzialki sa 6 lub 10 arowe. Przeciez to jest niesamowita kasa!! Skad mlodzi absolwenci maja miec na to pieniadze?? Moze by i mieli gdyby w Brzegu byla praca. Panie Stankiewicz! A gdzie sa tereny pod inwestyje dla firm ktore zmniejszylyby bezrobocie i tym samym choc troche zatrzymaly emigracje ludzi z Brzegu?? Gdzie potencjalny ma postawic fabryke?? Nawet gdyby sie inwestorzy pchali do nas drrzwiami i oknami, to nie mamy gdzie ich pomiescic, bo lepiej dla Burmistrza powiedziec ze miasto nie ma pieniedzy. Przeciez ma pod soba rozne wydzialy, takze te, zjamujace sie wspolpraca z UE. Ale tam przeciez siedza sobie pewnie urzednicy popijajacy kawke, ktorym w glowie ploty, a nie pomysly na pozyskanie pieniedzy i ktorzy mysla ze zyja dalej w czasach PRL. Dlaczego ich nie zastapic mlodymi ambitnymi ludzmi? Storzylibysmy przy okazji kilka miesc pracy. W artykule napisane jest ze Nysa potrafi zatrzymac ludzi, i za przyklad podana jest uczelnia, ale co Nysa ma za uczelnie? Jak to cos w Nysie moze sie rownac z renomowanymi Politechnikami czy Uniwersytetami duzych miast? Nawet gdyby, mlodzi skonacza studia i wyjada do wiekszych miast, bo na miejscu nie ma pracy. Smieszy mnie tez zachecanie mlodych do zakladania wlasnych firm. Po pierwsze: za co? po drugie: jaki jest procent ze trafia akurat ze swoim bisnesem, ze im sie uda? po trzecie co bedzie jesli sie nie uda? Moldy czlowiek zacznie zyczie z dlugami! Swietnie! Radek W. - 2006-08-10, 20:18 Bez przesady, ja dojeżdżam odkąd pamiętam, w tym całe moje życie tzw. zawodowe to dojeżdżanie do roboty tu lub tam. Moi kumple z roboty dojeżdżaja pół godziny do godziny nawet w samym wrocławiu. Nie mówie że dojeżdżanie jest przyjemnościa, chociaż w przypadku takiego lenia intelektualnego jak ja ma tę dobra strone że dziennie od 60 do 90 minut czytam ksiażki co daje calkiem wysoka średnią. A co do tryndu światowego to jest on dokładnie odwrotny niz opisałeś, ludnosć opuszcza centra miast wielkich i przenosi sie na peryferie. 40 kilometrów to żaden dopust boży ale norma. I tak będzie bo ceny gruntów a co za tym mieszkań w duzych i gospodarnychg miastach będą szły w górę. W tej chwili jest 4 tys. za metr kwadratowy, więc Ci co zostaja w duzych miastach albo maja kasę (mniejszosc) albo i tak dojeżdżaja tylko z peryferiów, co juz niewiele sie rózni od dojeżdżania z takiego Brzegu, albo kupują ogromnym wysiłkiem kawalerki z antresolą w nowym budownictwie i cisną się, bo zawsze to wielkie miasto. Ale jakosc życia to nie tylko tzw. dostepnosc tego co niby oferuje ci wielkie miasto, ale także mozliwosc wypoczynku, odpręzenia etc. Inez - 2006-08-10, 20:57 Inez z tego co pamietam to chyba Ty dojezdzasz do pracy, i Ty najlepiej wiesz co to znaczy. Doskonale wiem, bo ten schemat przerabiam od ponad 3 lat. Wstaję o 5:00 choć do parcy mam na 8:00. Jadę wcześniejszym pociągiem, bo nastepnym bym się spóźniała. Jestem w pracy 0,5h przed czasem, na szczęście mam takiego szefa, że mi ten czas uwzględnia i mogę w razie potrzeby go odebrać, niestety rzadko zdarza się, żebym to zrobiła w całości Ale pomijam już to. Pracuję do 16:00 a w domu jestem ok 18:00. W sumie poza domem spędzam 12h mimo, że pracuję tylko 8h. Jednym słowem tracę prawie 4h na dojazdy. Jakby tego było mało czasem nie ma jak usiąść w pociągu i stoję całą drogę, w zimie kolej proponuje nam przejażdżkę z popsutym ogrzewaniem lub opadającymi oknami. Polecam tym co lubią sporty ekstremalne - przeziębienie murowane. Prawie całą zimę chodzę podziębiona Odnośnie zakładania własnych firm. Mój mąż też się nad tym zastanawiał. Ma fach w rękach, jest elektronikiem naprawia to i tamto, nawet rzeczy, których jego koledzy z pracy nie podejmują się uważając, że są niewykonalne. Swego czasu też myślał o założeniu firmy (warsztatu). Problem jednak polega na tym, że społeczeństwo ogólnie jest biedne, więc kto Mu da zarobić. Skoro naprawiając komuś radio wycenia swoją pracę na 20zł, a klient mówi, że to za dużo, no to o czym my tu rozmawiamy. Ile On musiałby mieć takich klientów, by zarobić na opłaty i utrzymanie warsztatu A zadłużyć się to nie sztuka. Ja akurat doskonale wiem co to znaczy. Wzięłam kredyt studencki, który miał być inwestycją na przyszłość, a teraz sprawia, że musimy niejednokrotnie wybierać między opłatami za mieszkanie i jedzeniem, bo kredyty idą w pierwszej kolejności. Jeśli spóźniłabym się z ratą straciłabym dofinansowanie od państwa A co będzie gdy pojawią się dzieci Obydwoje z mężem dojeżdżamy do pracy, w różnych kierunkach. Nie wyobrażam sobie jak to będzie z przedszkolem, czy żłobkiem, przecież wyjeżdżamy, gdy wszystko jest jeszcze pozamykane. Ale z drugiej strony patrząc czy to, że dojeżdżamy do pracy miałoby oznaczać, że nie wolno nam mieć dzieci Nie wyobrażam sobie życia bez dziecka. I mimo, że czasem nie ma co do garnka włożyć chcemy mieć maluszka. Powtarzamy sobie codziennie, że jest dobrze, dajemy sobie radę, jakoś to będzie, radzimy sobie teraz to i z dzieckiem sobie poradzimy A gdzie w tym wszystkim jest państwo Gdybyśmy dostali mieszkanie z UM, nawet do remontu (tak jak się staraliśmy) nie byłoby teraz kredytu hipotecznego. A tak zaczęliśmy wspólne życie z wielkim garbem, który będziemy spłacać przez 25 lat. Nie ma co trzeba przyznać, że w tej chwili Brzeg (i nie tylko) oferuje swoim mieszkańcom (zwłaszcza tym młodym) naprawdę godziwe warunki do życia Nie ma mieszkań, pracy ani żadnych perspektyw Franco Zarrazzo - 2006-08-10, 21:28 KVM - tym razem grubo się mylisz i przyznaje rację Radkowi. Chodzi mi o trendy - coraz głośniej się trąbi dookoła, że ludzie z dużych miast zmęczeni gwarem, hałasem, gonitwą etc uciekają do małych miast. Nie dalej jak tydzień temu w Wiadomościach pokazano przykład pary z Warszawy, która sprzedała wszystko i przeniosła się w Bieszczady. Ludzie wybierają też świadomie dojeżdżanie do pracy do dużego miasta i uciekają do mniejszych miast, wsi... miejscowości. Zobacz... nawet z Brzegu tzw establishment ucieka na wioski. Jak myślisz, czemu tak się dzieje? Podobnie jest jeśli chodzi o dojazdy na świecie. Ludzie z dużych aglomeracji dojeżdżają czasami więcej niż 40 km do pracy. Zresztą powinieneś to wiedzieć. Sęk w tym, że ja bym nie chciał zamieniać miasta Brzeg w aglomerację przemysłową. Pisaliśmy już o tym na róznych wątkach. Wykorzystajmy to co mamy /co prawda zapuszczone i zaniedbane/ i zróbmy OAZĘ SPOKOJU dla dwóch aglomeracji Opola i Wrocka. Mamy niesamowite warunki, pomimo @#%@$%@#$%** na stołkach. Co do reszty poruszonych zagadnień /"nie ma kasy", ploty przy kawie/ oczywiście się zgadzam i nie mam zastrzeżeń. Może tylko jedno - czemu używamy tak delikatnych słów? Pozdrawiam PS Brzeg niech postawi na Agroturystykę i Turystykę, taką mniejszą - pensjonaty, hoteliki bla bla bla. Ale kto qrfa otworzy pensjonat za .. 20 000. Przecież to bzdura. Za to nawet samochodu nie można kupić. To kolejna ściema urzędników - "przecież dajemy Wam szanse, a Wy nie korzystacie".... Roztropek - 2006-08-11, 10:59 Ludzie z dużych aglomeracji dojeżdżają czasami więcej niż 40 km do pracy. Zgoda. Tylko do Wrocławia po wymianie torów jakoś szybciej się nie jedzie, pomijając fakt, że więcej czasu zajmuje mi dojazd od dworca we Wrocławiu do miejsca pracy. Jazda samochodem od rogatek Wrocławia przez całe niemal miasto to horror. Przy obecnej infrastrukturze kolejowo-drogowej wchodzi w grę dojazd najwyżej do 20 km. U sąsadów z zachodu urzędowo wynośi to 100km, ale drogi inne. Nie ma wyższej uczelni żadnej, to boli, A w jakim celu mają być? Znajdź choć jedno miejsce pracy dla absolwenta Politechniki zgłoszone do Urzędu Pracy w ciągu ostatnich 6-ciu miesięcy, a tym bardziej dla osoby z wykształceniem licencjackim z Zarządzania. Rynek pracy w Brzegu nie istnieje. Tu jest główny problem, i nikt nie wie jak to zmienić. kwm - 2006-08-11, 19:00 A co do tryndu światowego to jest on dokładnie odwrotny niz opisałeś, ludnosć opuszcza centra miast wielkich i przenosi sie na peryferie. 40 kilometrów to żaden dopust boży ale norma. wzp14 - 2006-08-15, 16:27 trzeba sciagac inwestoruw z zagranicy do brzegu sorki za byki ale nie mam polskiej klawiaury Franco Zarrazzo - 2006-08-17, 07:35 Gazeta Wyborcza dziś /KLIKNIJ !/ Wieś, która przez całe lata, nie tylko w PRL-u, ale także w III RP funkcjonowała w debacie publicznej jako symbol zacofanego zaścianka, z którym "do Europy wchodzić nie wypada", po 1 maja 2004 r. niespodziewanie awansowała - komentuje sondaż CBOS socjolog wsi Barbara Fedyszak-Radziejowska. A zmiana od 1998 r., gdy CBOS zadawał badanym to samo pytanie, jest kolosalna. Gwałtownie przybyło mieszkańców miast, którzy, gdyby mieli taką możliwość, przenieśliby się na wieś: z 15 do 31 proc. w wielkich miastach, z 12 do 25 proc. w miastach najmniejszych (do 20 tys. osób), a w średnich (20-100 tys.) - z 8 do 29 proc. I tylko w miastach dużych (100-500 tys.) jest, jak było - mieszkać na wsi wolałoby 19 proc. ich mieszkańców (wzrost o 2 pkt). Wieś coraz bardziej podoba się też jej mieszkańcom. Wybiera ją jako najlepsze miejsce dla siebie 70 proc. z nich, o 11 punktów więcej niż osiem lat temu. W miastach trend jest odwrotny. W 1998 r. 83 proc. mieszkańców miast pragnęło mieszkać właśnie w mieście (niezależnie od wielkości). Teraz - 70 proc. Aż 56 proc. (wzrost o 9 pkt) mieszkańców metropolii - gdyby to było możliwe - wybrałoby wieś albo mniejsze miasta. Skąd ten awans wsi? Fedyszak-Radziejowska: - Sporo zmieniło się po objęciu polskiego rolnictwa Wspólną Polityką Rolną UE. Można by nawet powiedzieć: polska wieś przez Brukselę wróciła do Polski. Przed akcesją media przedstawiały wieś i rolnictwo jako garb, który nie tylko nie przystaje do nowoczesnego świata, ale co gorsza, tej nowoczesności przeszkadza. Tymczasem po dwu latach w UE okazało się, że polscy rolnicy dobrze sobie radzą na unijnym rynku. Na wieś zaczęły płynąć pieniądze i wszystko to nie tylko poprawiło samoocenę mieszkańców wsi, ale także miejskie o niej myślenie. Drugi powód - mówi Fedyszak-Radziejowska - tkwi w skali polskiego bezrobocia: - I bieda, i bezrobocie na wsi mniej degradują, nie są tak dotkliwe jak w mieście. Mimo wszystko jest się właścicielem domu i choćby niewielkiego kawałka ziemi. Dlatego wieś jest atrakcyjna dla grup najbardziej zagrożonych bezrobociem - osób z wykształceniem podstawowym (55 proc.) i zasadniczym (47 proc.), robotników niewykwalifikowanych (54 proc.), oraz oczywiście bezrobotnych (49 proc.). - Atrakcyjność wsi - z innych zapewne przyczyn - rośnie także wśród wielkomiejskich elit. Dla ludzi wykształconych i zamożnych wieś to szansa na większy komfort życia: dom otoczony zielenią, zero korków i hałasu. Na wsi mogą się cieszyć życiowym sukcesem, a pieniądze pozwalają korzystać z wszelkich udogodnień: kanalizacji, telewizji satelitarnej, internetu i samochodu zapewniającego dostęp do pracy i wielkomiejskich atrakcji - dodaje Fedyszak-Radziejowska. Wśród 26 proc. ludzi z wyższym wykształceniem, którzy woleliby żyć na wsi, jest Mariusz, informatyk z Warszawy. On już zdecydował - z żoną i małym dzieckiem przenosi się na wieś pod Zamość. - Po co mi miasto? Tracę czas na dojazdy, a pracować mogę w domu. W knajpach się wyszalałem, filmy mogę oglądać na komputerze. O córkę jestem spokojny, będę miał dla niej więcej czasu. A w wiejskiej szkole jest pracownia komputerowa z internetem. Z sondażu CBOS wynika jednak, że Polacy - nawet jeśli dla siebie wybraliby wieś - dla dzieci preferują miasto. Tak odpowiada 69 proc. badanych (i najczęściej wskazują duże miasta). Miejskiego życia życzy dziecku 80 proc. mieszkańców miast i połowa mieszkańców wsi. Tylko 37 proc. respondentów ze wsi chciałoby, żeby ich dzieci mieszkały właśnie na wsi. - Ten sondaż więcej mówi o naszych wyobrażeniach wsi i miasta niż o tym, ile osób chce zmienić miejsce zamieszkania. Od 1998 r. miasto nam zbrzydło, a wieś wypiękniała - komentuje socjolog prof. Mirosława Marody. I dodaje: - Tęsknota za spowolnionym rytmem życia narasta. Na wsi woleliby mieszkać przede wszystkim robotnicy niewykwalifikowani, ludzie starsi, słabo wykształceni. Miasto jest dla nich wymagające, męczące, a życie w nim - za szybkie. To zmiany, poczucie zagrożenia, chaos. Wieś natomiast w ich mniemaniu to spokój, bezpieczeństwo, niskie koszty życia, a od niedawna także unijne dopłaty. Jednak marzenie o wsi kończy się, gdy trzeba wskazać miejsce dla dzieci. Tu się zaczynają kalkulacje - to straszne miasto daje jednak szansę na wykształcenie, pracę, karierę. Ludzie są świadomi, że w mieście można przegrać, ale wierzą, że im dzieciom się uda i uważają, że powinny spróbować. Fedyszak-Radziejowska: - Nie spodziewam się masowych migracji na wieś. Miasto zawsze będzie odgrywać rolę centrum, z władzą, edukacją nauką, innowacjami i licznymi miejscami pracy. Dlatego najprawdopodobniej swoim dzieciom Polacy życzą mieszkania w mieście, nawet jeśli dla siebie częściej wybierają wieś. CBOS, 1-4 lipca, próba reprezentatywna 950 osób Radek W. - 2006-08-17, 12:36 Zgadzam się z FRancem, że szansą dla Brzegu nie jest przemysł, zresztą trochę go w miescie jest, ale atmosfera miasta o której wiele móią nie tyle sami brzeżanie, ile przyjezdni, tyle że przyjezdni rzadko kiedy mają co w Brzegu robić przez dłużej niż 1 dzień. I tutaj nie chodzi o sam Brzeg ale swoiste zintegrowanie oferty turystycznej z np. Lubszą (świetne lasy), Grodkowem, gminami gdzie są polichromie i gminą Skarbimierz (przezcież lotnisko to swietny teren na paintball i pokrewne!). No i Brzeg itslef - siłą o tym się pisało na forum. No i połączenia dobre z innymi miejscami jak Wrocłąw, Nysa, Namysłów. Tak żeby Brzeg był np. dobrą bazą wypadową do ich zwiedzania. Myśmy tak w szczenięcych latach robili Wiedeń - noclegi po czeskiej stronie i codzienne dojeżdżanie do Wiednia. A co do tych 40 km - dla mnie to norma od wielu wielu lat. I dla paru moich kolegów i koleżanek także. I kilku moich znajomych także już zbiera się do wylotu z Wrocka. Włąsnie dlatego że preyferie są dla nich za drogie, dlatego że miasta satelickie - Oleśnica, Oława - już łapią trendy cenowe metropolii i też się robią nieznośne. Nadal uważam że to szansa dla Brzegu. kwm - 2006-08-17, 15:39 Włąsnie dlatego że preyferie są dla nich za drogie, dlatego że miasta satelickie - Oleśnica, Oława - już łapią trendy cenowe metropolii i też się robią nieznośne. No ale przeciez nawet tutaj na forum, kiedy pisalismy o zaletach Brzegu padaly wypowiedzi ze ceny gruntow dorownuja tym we Wroclawiu. Co do tych 40 km, to sttudiach mialem znajomego ktory dojezdzal z Opola!! Ja opisalem wyzej co to znaczy dojezdzanie (dla mnie). Moja opinie potwierdzila Inez. Tak samo jak ona obliczalem kiedys ile czasu marnuje dziennie na dojazdy i wyszlo mi tak samo = 4 godziny. To naprawde sporo. Wiem ze duzo ludzi dojezdza do pracy z Brzegu, ale dojezdza bo musi. Jesli komus odpowiada dojezdzanie to ma do tego prawo. CO tylko jak pisala Inez kiey ktos ma rodzine?? Pobudki o 5 rano i powroty o 18. Co to za zycie?? Wtedy czlowiek jest tak padniety ze nie ma ochoty na nic, tylko siedzienie w domu. Co do Cytatu to przecdstawia on to co wczesniej napisalem - na wyzjazd z miasta moga sobie pozwolic ludzie okropnie bogaci, lub kierujacy firma z domu (komp, telefon). NIe chce przez to powiedziec ze ludzie z duzych miast wcale sie nie przeprowadaja. Uwazam ze robia to tylko "wybrancy" a do migracji na masowa skale przyjdzie nam dlugo poczekac. Zgadzam sie ze polska wies jej postrzeganie sporo sie ziemnilo, np. rzadko kiedy uraczy sie teraz na wsi kgogs kto ma krowe, konia, swinie czy nawet kury, rzadko kto utrzymuje sie wylacznie z rolnictwa. Nadal jest jednak sporo do zrobienia, bo np. ile wiosek w naszym powiecie jest skanalizowanych? (niedlugo ma sie to zmienic, gdyz juz trwaja prace na ktre pieniadze Wodociagi zdobyly ISPY - funduszu europejskiego) /nawiasem mowiac nasze wladze moglyby sie czegos nauczyc od wodociagow/. Wlasnie przed chwila zobaczylem artykul na o2 o dojezdzaniu hehe, tak jakby czytali forumbrzeg oto link: http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=7181 milego czytania pozdrawiam Radek W. - 2006-08-18, 10:02 Może ja jestem śpioch, ale wstaję 6;40, wracam 17:30, pewnie że czas leci, ale przyznam szczerze, że te 60-100 minut dziennie czytam. W normalnych warunkach pewnie bym nie czytał:) wiele zależy od tego jak się zdefiniuje problem. Ciekawe jak jest z tymi cenami w Brzegu bo we wrocławiu metr kwadratowy mieszkania kosztuje już grubo ponad 4,5 tys. złotych. I jak to jest z tym że Ci sredniozarabiający niby trzymają się centrów wielkich miast, skoro coraz rzadziej ich stać na mieszkanie. Na ustalenie się tego trendu - wyprowadzki z miast na obszary satelickie nie trzeba długo czekać. W stanach czy kanadzie do pracy dojeżdża się nie 40 tylko 80 km w jedną stronę. I wcale nie jest tak że tam taka świetna infrastruktura, bo kiedy dojeżdżałem do roboty zaledwie 18 km, to żeby dojechac na 7:30 musiałem wstać 4:15 i jeszcze 2 km zasuwałem na piechotę Nota bene dojeżdżanie odziedziczyłem po rodzinie, babcia dojeżdżała z Wrocka do Brzegu, Matka z Brzegu do Opola, Krapkowic i w końcu do Wrocławia a ja do szkoły do opola, na studia w rózne miejsca i do roboty do Opola i Wrocławia. No i jakos żyję. I nie narzekam na życie. Ale temat rozmowy jest inny - jak zatrzymac młodych. Tymczasem my rozmawiamy o tym co oznacza dojeżdżanie. I tutaj podziele sie refleksją - że trzeba sobie zadac pytanie - jakich młodych zatrzymać i po co zatrzymać i za jaką cenę. BTW- ISPA to łabędzi spiew, teraz pora na EFRR. Proponuje powtrzać to w czasie kampanii wyborczej wszystkim kandydatom, pytac ich i męczyć - EFRR Roztropek - 2006-08-18, 19:55 Chcieć to jedno, ale robić to drugie. Nad zachęceniem młodych ludzi do tworzenia firm, pracuje Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna. - Przygotowaliśmy specjalny program - powiedział jego koordynator Bartłomiej Kostrzewa. - Projekt pod nazwą "Moja własna firma w powiecie brzeskim", to przedsięwzięcie, które zakłada, że przede wszystkim młodzi ludzie - ale nie tylko - którzy mają pomysł na własny biznes, przechodzą cykl szkoleń, po czym mogą otrzymać jednorazową dotację inwestycyjną w kwocie do 20 tys. zł. Cenię wszelkie inicjatywy lokalne zmniejszające bezrobocie, ale ile kosztuje jedno nowe miejsce pracy w zakładzie przemysłowym? Cadbury Schweppes inwestycja – 100 milionów euro. Miejsc pracy 500. Koszt miejsca pracy 200 000 euro. W naszych krajowych warunkach spokojnie możemy to zamienić na 200 000 zł. I taką wielkość uważa się za przeciętną. Coś nie tak z obliczeniami w "specjalnym programie". Lotnik - 2006-08-20, 11:41 dojeżdżanie nie jest złe jeśli jest sie samemu bo Inez to ma trochee prz*****ane z tymi dojazdami zwłaszcza że ma rodzine. jeden tego plus ze praca Inez jest jednozmianowa bo dojezdżanie do pracy na zmiany I, II, czy III to już makabra. tak samo przeje**ne jest dojeżdżanie do szkoły czy na uczelnie.czasami zdarza się że do szkoły jade pociągiem 5:26 a wracam 20:48 czyli w brzegu w domu jestem okolo 22 i caly dzień na nogach bo mając np 3 godzinną przerwę między zajęciami nie opłaca ssię, nawet gdyby się opłacało, wracać do brzegu bo nie ma tylu połączen. ale mnie się dojeżdżanie podoba wiadomo czasami zimno czasami za gorąco czasami nie ma gdzie siedzieć ale chyba to jest wlasnie ten urok dojeżdżania. a z praca jest różnie czasami jest a czasami jej nie ma a prawda jest taka ze w Brzegu nie ma żadnych perspektyw. Jeśli powstanie Cadbury to i tak beędzie na terenie gminy Skarbimierz wiec Brzeg zyskow jako takich nie bedzie z tego mial. alferx - 2006-08-20, 13:12 Jeśli powstanie Cadbury to i tak beędzie na terenie gminy Skarbimierz wiec Brzeg zyskow jako takich nie bedzie z tego mial. Miasto nie, ale mieszkańcy tak. Lepiej dojeżdzać 15 minut niż 1,5 godziny (w jedną stronę) Lotnik - 2006-08-20, 13:27 tylko zeby zatrudnili mieszkancow Skarbimierza Brzegu i okolic a nie np sciagali pracownikow z daleka. ciekawe jakie płace będą w Cadbury i czy nie spowoduje to przejscia pracownikow z Odry w zamian za lepsze wynagrodzenie yasiu - 2006-08-20, 13:28 Mnie i tak coś tu trzyma, choć sam się zastanawiam co czsami Mam dobrą pracę a nie siedzę za biurkiem !!! Pracuję z różnymi ludźmi a praca tak mi najbardziej odpowiada. Dążę do otworzenia własnego zakładu elektroniki samochodowej co w brzegu jest towarem deficytowym. Niema dobrego zakładu w Brzegu, już teraz ludzie przyjeżdżają dowiadując się pocztą pantoflową. Są bardzo zadowoleni z poziomu tego co robię. To jest dla mnie najważniejsze zadowolenie klienta. Wczoraj brat znajomego robił u mnie auto które jest kupione właśnie dla mojego znajomego ( obecnie za granicą ). Dowiedział się przypadkiem od oponiarza któremu wcześniej coś robiłem, był tak zadowolony że zdecydował się zrobić też swoje auto oraz podesłać swojego teścia. Najczęściej przyjeżdżają ludzie z polecenia osób które coś już robiły i to jest dla mnie najważniejsze i najlepszą reklamą. Na razie pieniądze zarobione przeznaczam na sprzęt który pomoże mi w najbliższym czasie ruszyć z dobrym zakładem. Analizuję to czego u nas brakuje i w tej materii się "ustawiam" na przyszłość. Wiem że mam bardzo dobre zdanie wśród ludzi i takie chcę utrzyma, nie nastawiam się na wielkie zyski lecz na zadowolenie klientów. Wierzę że dzięki temu będę mógł powiększać zakład zatrudniając w przyszłości pracowników. Trzyma mnie też właśnie chęć pomocy ludziom. Jestem Strażakiem ochotnikiem i bardzo lubię pomagać ludziom. Chciałem zostać zawodowym strażakiem lecz niestety kategoria wojskowa D ( chora wątroba ale nie od picia ) nie pozwoliła mi na to. Właśnie ludzi są dla mnie priorytetem i tego się będę trzymał. Dojeżdżałem przez pięć lat do szkoły w Opolu ale nie żałuję bo bardzo dużo się tm nauczyłem. Moja praca dyplomowa została wystawiona w Warszawie a był to alarm z powiadomieniem przez GSM. W brzegu nie miał bym takiej szansy. Codziennie dojeżdżałem co też niszczyło moje morale ale jakoś to przetrzymałem Pozdrawiam wszystkich co nie uciekają tylko szukają swojej przyszłości tutaj. Ucieczka jest najprostsza ale weźmy pod uwagę też to ile osób za granicą przez wyjazd tam stało się bezdomnymi robiącymi po to aby przeżyć i wrócić zpowrotem. alferx - 2006-08-20, 14:45 ciekawe jakie płace będą w Cadbury i czy nie spowoduje to przejscia pracownikow z Odry w zamian za lepsze wynagrodzenie I czym się martwisz. Jeżeli ktoś postanowi przejść z ODRY do CADBURY, bo tam więcej zarobi to bardzo dobrze. Taki pracownik zwolni miejsce w ORDZE i ktos inny tam dostanie prace. kwm - 2006-08-21, 12:34 Lotnik_Krzyś napisał/a: ciekawe jakie płace będą w Cadbury i czy nie spowoduje to przejscia pracownikow z Odry w zamian za lepsze wynagrodzenie I czym się martwisz. Jeżeli ktoś postanowi przejść z ODRY do CADBURY, bo tam więcej zarobi to bardzo dobrze. Taki pracownik zwolni miejsce w ORDZE i ktos inny tam dostanie prace. To wg mnie nie jest problem, nie sadze zeby zarobki w Cadbury wyroznialy sie czyms miedzy innymi brzeskimi firmami. Pewnie wielu ludzi mysli ze w Cadbury najmniejsze pensje sprzataczek to 1,5 tys zl ( tak jak kiedys myslano o olejarni czy cukierkach). Ja bym sie raczej obawial, czy Cadbury w przyszlosci nie zagrozi Odrze jako konkurent, bo na razie maja niby produkowac gumy do zucia, z ktorych produkcji zrezygnowala pare lat temu Odra, ale kto wie co Cadbury postanowi za pare lat? czy nie beda chcieli sie rozbudowac i produkowac slodycze takie jak w Odrze? Lotnik - 2006-08-21, 13:08 zajmuje mi caly dzień jak zajęcia mam od 7:30 do 20:35. czasami bywa tak że caly dzień zajęcia są w jednym budynku czasami trzeba co wykład biegać z budynku A do budynku D albo z wybrzeza wyspianskiego na krasinskiego lub na traugutta prusa strachowice itp itd Roztropek - 2006-08-21, 13:12 Zarobki w Cadbury będą na tyle niskie, na ile miejscowy rynek pracy pozwoli czyli około 1100 zł brytto. Nie spowoduje to przejścia pracowników z Odry. I nie uważam, żeby mogli Odrze zagrozić. Takich samych wyrobów nie są w stanie wyprodukować, a podobne wcale nie muszą się podobnie sprzedawać. Są w sprzedaży cukierki Cadbery i to od dawna, smak znakomity, ale nie taki do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Jeśli chodzi o młodych ludzi, co tu dużo mówić Yasiowi się udało. Dzięki pracy i odrobinie szczęścia robi to co lubi i jakieś pieniądze z tego ma. Można robić to co się lubi, ale żadnego dochodu z tego nie mieć. Można w końcu nic nie robić i to po części nie z własnej winy. Obecnie w Brzegu nie ma na przykład jakiegokolwiek zapotrzebowania na ludzi po studiach, obojętnie jakich i zdaje się, że szybko to się nie zmieni. No więc pozostaje jedynie wyjazd. Z założeniem firmy przy tak niskich dochodach mieszkańców, wysokim bezrobociu i dostępie do wszelkich usług i różnorodnej produkcji we Wrocławiu lub Opolu lepiej nie ryzykować. Lotnik - 2006-08-21, 13:37 ciekawe ile pieniedzy nalezaloby zainwestować aby np przywrocić przeprawy łodziowe na wyspy na odrze, na jednej z wysp otworzyć jakas małą restauracje do której dopływało by się łódką.tak jest np we wrocławiu na odcinku wzdłuż wybrzeża wyspiańskiego za MPWiK . i czy miasto zgodziłoby się na to. o wyspach był niedawno artykuł w NTO. SMB - 2006-08-22, 01:43 Przede wszystkim należy uświadomić młodym ludziom, iż uciec jest zawsze najłatwiej, ale zostać i spróbować powalczyć, to jest sztuka. Jeżeli wszyscy wyjedziemy, to kto za nas będzie walczył? No wlaśnie, NIKT. Obecnie żądzący naszym powiatem jak i gminą, cieszą się z faktu, iż nie muszą zastanawiać się co zrobić by nie mieć problemu z młodzieżą (z jej edukacją, zapewnieniem jej miejsc pracy i mieszkania), ponieważ ten problem sam się rozwiązuje- młodzież emigruje i to emigruje masowo. Co do kwestii, nie przygotowania terenów pod inwestycję, przez obecnie rzadzących, przykro to stwierdzić, ale panowie Ci, zaniedbali wiele więcej kwestii. Niestety prawdą jest również, że w urzędach, jak i w radach, zasiadają ludzie z przeszlością i mentalnością PRLowską i to w dużej mierze wpływa na ich działania, bo jak człowiek nauczony, że wszystko wymyślą odgórnie, a on jedynie przytaknie, ma być wydajnym urzędnikiem. Chcielibyśmy pomóc odmłodzić Brzeg, samorząd oferując swoją wiedzę, otwarty umysł, młodość i chęć do pracy. Wielu, z tych, którzy wyemigrowali, bądź mieżą się z takim zamiarem podkreśla problem "braku perspektyw", ale drodzy moi młodzi brzeżanie (tez jestem młody i jeszcze nie wyjechałem ), kto ma tworzyć perspektywy jak nie my własnie, Sami Sobie? Pamiętajmy, żeby nie powielać myślenia z epoki, której my może już tak dobrze nie pamietamy, ale nasi rodzice świetnie, że perspektywy storzy nam KTOŚ odgórnie. Otóż, wlaśnie, że to my TYLKO i wyłacznie jesteśmy odpowiedzialni, za naszą przyszłość. Zachęcam zatem wszystkich, którzy chcą być aktywni w tworzeniu swej przyszłości do wstąpienia w szeregi naszego stowarzyszenia, więcej informacji o spotkaniach czlonków i przyszlych czlonków wkrótce. Kamil Szeremet członek Stowarzyszenia Młody Brzeg kwm - 2006-08-22, 06:54 Przede wszystkim należy uświadomić młodym ludziom, iż uciec jest zawsze najłatwiej, ale zostać i spróbować powalczyć, to jest sztuka. Zobacz powyzsze posty. Myslisz ze ludzie emigrujacy wyjechali tak sobie, po prostu mieli to w planach? Jestem przekonany ze przynajmniej wiekszosc probwala tu cos znalezc, tu sie zaczepic, powalczyc, ale nie mieli szans. Poczuli sie zerami wiec postanowili szukac szczescia gdzie indziej. Radek W. - 2006-08-24, 23:06 sądzę że ani nie jest łatwo wyjechac ani nie jest łatwo walczyc na miejscu a prostych reguł nie ma. Mam wprawdzie wrażenie że w znakomitej czesci run wyjazdowy stworzyły tez media i na pewnych etapach miało to znaomiona jakiejs histerii. Nie pwoiem juz kto, ale miałem taka rozmowe ze znajoma osoba z która planowalismy pewne przedsięwzięcie z zakresu kultury i innych szlafmyc. Odrzucono nasz wniosek na dofinansowanie w Ministerstwie Kultury, w sumie normalna sprawa, tam trudno sie przebić, wlasnie dlatego ze tam o kase stuka do bram cała Polska,a osoba mówi: - kurcze co za kraj, chyba wyjadę I to mnie z lekka załamało. No hejże. Tego typu niepowodzenia sie trafią i beą sie trafiąc wszędzie i nie jest powiedziane że to wina kraju. moze wina projektu, moze sposobu jego opisania, może projekt i opis był okej, ale były lepsze? I troche podobnie jest z tym zatrzymywaniem i tej tezy bede bronił - że albo ktos sie tutaj czuje u siebie, czuje że to jego miejsce na ziemi - na dłużej, an zawsze, na jakis czas - albo tego nie czuje. Tego się zadekretowac nie da. Ja juz iles razy zastanawiałem się czy nie puscić w diabły wszytskiego i nie wyprowadzic sie gdziekolwiek, np. do Gdańska albo Białegostoku albo Lublina. Zakrecić sie tylko z apraca, zlikiwdowac wszystko w Brzegu i hej. Ale z róznych względów tego nie robiłem. W tym i takiego, że gdziekowleik mnie poniesie w zyciu to chyba bedę sie czuł Brzeżaninem. Nie warszawiakiem chociaz tam sie urodziłem, nie Krakowiakiem, chociaz tam studiowałem długo i namietnie - ale czuje sie kurna stąd. A dlaczego? Sam nie wiem. Roztropek - 2006-08-25, 12:20 ..... kto ma tworzyć perspektywy jak nie my własnie, Sami Sobie? Pamiętajmy, żeby nie powielać myślenia z epoki, której my może już tak dobrze nie pamietamy, ale nasi rodzice świetnie, że perspektywy storzy nam KTOŚ odgórnie. Otóż, wlaśnie, że to my TYLKO i wyłacznie jesteśmy odpowiedzialni, za naszą przyszłość. Zachęcam zatem wszystkich, którzy chcą być aktywni w tworzeniu swej przyszłości do wstąpienia w szeregi naszego stowarzyszenia, więcej informacji o spotkaniach czlonków i przyszlych czlonków wkrótce. Za czasów Gierka np. chwalono się w telewizji ile to stworzono nowych miejsc pracy i ile kosztuje jedno miejsce. Masz rację, nit nikomu odgórnie perspektyw nie stworzy, ale jedno nowe miejsce pracy w zakładzie kosztuje obecnie około 200 000 zł, a w Catbury w Skarbimierzu 200 000 euro (przelicz nakłady i wielkość zatrudnienia) co tu pomogą dobre chęci i zachęcanie do działania? Sami możecie cokolwiek zrobić jak rząd stworzy warunki przynajmniej takie jak na początku etapu Balcerowicza. Wtedy ludzie zauważyli że biorą sprawy w swoje rece. Tu nie pomoże edukacja i pozorne ulgi dla przedsiębiorców. Gdzie mają podjąć pracę w Brzegu ci młodzi po studiach, technikach, szkole zawodowej itd? Wyrzuceniem starszych, czy znajomków na bruk niczego nie zmienimy, szczególnie przy podwyższaniu wieku emerytalnego. Albo jest za dużo ludzi w wieku produkcyjnym, albo łącznie za mało zarabiają, aby stworzyć popyt i przyśpieszyć zakładanie firm. Ani w jednym, ani w drugim przypadku nie jesteście w stanie nic zrobić. Niestety to może załatwić wyłącznie rząd i ma do tego możliwości. Na razie szuka półśrodków ułatwiając zakładnanie firm inwestorom zagranicznym. Popyt przez to nie wzrasta i płace też. Tylko dlaczego nie ułatwi działania inwestorom krajowym? Reasumując, idea słuszna, zróbmy coś razem, nie czekajmy, ale sposób realizacji nieznany. Radek W. - 2006-08-25, 12:40 słuchajcież ludzie, ale ja mysle że cały temat ma byc o tym jak tworzyc przyjazne miasto. Praca - okej to jest jeden z najwazniejzszych czynników decyudujących o tym gdzie mieszkamy, ale nie jedyny. Bo na przykład pracę w Warszawie może bym znalazł, ale najzwyczajniej nie chce tam mieszkać, bo uważam to miasto za nieprzyjazne człowiekowi pod względem estetycznym chociażby. Total bajzel urbanistyczny i jakies takie wrzody, jak okolice centralnego, nie uprzątnięcia przez żadna władzę od nastu lat. przemysłowym centrum brzeg nie będzie a co więcej ludzie po studiach raczej nie szukaja pracy jako p[racownicy przy taśmie. A ile tez managmentowych stanowisk tworzy taka inwestycja jak Cadbury? 10? 12? Zupełnie nie tędy droga imho. Brzeg musi byc miastem które postawi na kulturę i turystykę. Wtedy miejsca pracy będa powstawały w usługach. misterio - 2006-08-25, 13:10 najskuteczniejszy sposób na powstrzymanie wyjazdu młodzieży za granicę to wydawanie paszportów i dowodów osobistych jedynie osobom powyzej 45 roku życia Roztropek - 2006-08-25, 16:36 Ależ to już było chociaż dotyczyło ludzi w każdym wieku. Jeśli jeszcze określisz kto ma decydować komu wydać a komu nie to wrócimy do lat siedemdziesiątych. Jeśli chcesz pracować, a twoja Ojczyzna nie jest Ci w stanie zapewnić ani pracy, ani środków na egzystencję to jakie masz wyjście? Określenie z filozofii socjalistycznej ( bo taka kiedyś była i każdy student ją zaliczał) "byt określa świadomość" nie straciło jak widzisz aktualności. Jak nie masz co do gara włożyć to patrityzmem się nie najesz. Franco Zarrazzo - 2006-08-25, 18:48 Brzeg musi byc miastem które postawi na kulturę i turystykę. Wtedy miejsca pracy będa powstawały w usługach. Takie jest też moje zdanie. To się wydaje logiczne i uzasadnione strukturą i charakterem miasta. kwm - 2006-08-25, 19:36 Franco Zarrazzo - 2006-08-25, 19:57 Na wioskach, drogi KVM, też nie ma pubów, kin, teatrów etc i dlatego właśnie pod tym kątem, pod kątem tego, co wioski mają, tworzy się tzw. Agroturystykę. Dlatego po raz kolejny powtarzam, że moim zdaniem lepiej dopasować nasze miasto i wojewódzwto do tego, co mamy, a nie wyburzyć stare i budować domy ze szkła, zamki na piastu. Oczywiście bardzo bym chciał kino, teatr i kilka innych spraw, ale to pieśń przyszłości. Przecież nie przeniesiemy cudem Brzegu nad wybrzeże morza - najlepiej od razu Śródziemnego. Nie wybudujemy 50-ciu pubów dla ludzi, których czasami na chleb nie stać. Promujmy się tym co mamy i przede wszystkim posprzątajmy to, co mamy. Wczoraj tańczyliśmy tango w Piastowskiej - wiesz? Grupa turystów z Niemiec zaciekowiana nami zeszła z tarasu i biła nam brawa, dopingowała i robiła zdjęcia. Niesety nie byli anglo ani polskojęzyczni i chociaż chcieli, to nie mogliśmy się dogadać. A gdzie pytam zainteresowanie prasy lokalnej takimi wydarzeniami? Gdzie inne organizacje kulturalne? A byli też goście i tancerze z Wrocławia, byli nasi prywatni przedsiębiorcy... Prasa lokalna interesuje się polityką, nadciągają wybory. Kultura ma swoje sprawy /i być może chwała jej za to/. Pozdr kwm - 2006-08-25, 20:56 Ale Franco, co Ty piszesz o wioskach? Po pierwsze nie ma to porownania nijak do naszego miasta, po drugie o jakich wioskach piszesz? Zobacz co sie dzieje np. w Makoszycach, Dobrzyniu? Wierzbniku, Kurzniach? Nie ma tam ani pubow ani agroturystyki. Nie pisalem zeby przeniesc Brzeg nad morze Srodziemne, tylko chcialem przez powiedziec ze nie wazne czy to miasto czy wies, kiedy jest korzystnie polozona (gory, morze) to tam agroturystyka sie sprawdzi a nie u nas. Wioska moze miec kilkaset do kilku tys mieszkancow, tam grupe powiedzmy 100 turystow mozna odczuc, ale nie w 40 tysiecznym miescie (ktore tylu turystow odwiedza pewnie w ciagu tygodnia). Nie piszmy tu o wojewodztwach czy czyms podobnym bo nie ma to sensu. Puby czy restauracje owszem moglyby byc ale takze dla turystow, nie tylko dla mieszkancow. Co do promocji miasta i sytuacji ktora opisales, co ja moge napisac...? Typowe dla Brzegu. pozdrowienia Lotnik - 2006-08-26, 10:52 gdyby w Skarbimierzu było lotnisko (czynne, terminal pasażerski lub cargo) dworzec pkp z prawdziwego zdarzenia, basen kryty conajmniej 2 razy głębszy i 2 razy dłuższy, więcej wystaw i wernisarzy, koncertów w amfiteatrze, działające kino Słońce to zapewne przyciągneło by to i inwestorów i turystów. a wybudowanie nowej hali sportowej niewiele zmieni. Kiedyś Brzeg był słynny przemysłu (Moll, Pzillas) targów bydła, terenów zielonych i rekreacyjnych ( jak wyglądał kiedyś stadion miejski i kąpielisko MOSiR) ale niestety to było za Niemca bo "Ordnung must sein". Później Brzeg był słynny z wygrania turnieju miast, margaryny kamy a teraz .... zapewne gdyby nie reklama brzeskiej Odry jako fundatora nagród w przeróżnych konkursach czy też koszykarek, piłki ręcznej i jak zawsze - brzeskiego zamku - nazwa miasta Brzeg została by zapomniana lub traktowana jak jedno z kilkuset miast którego nazwa widnieje w atlasie, z racji tego że posiada 40 tys mieszkańców, zaznaczonego czarną wypełnioną kropką. Za pare lat kropka może być już przeźroczysta bo odpływ ludności sprawi ze...oby nie Franco Zarrazzo - 2006-08-26, 15:15 ... tylko chcialem przez powiedziec ze nie wazne czy to miasto czy wies, kiedy jest korzystnie polozona (gory, morze) to tam agroturystyka sie sprawdzi a nie u nas. Stare Kolnie Gospodarstwo Agroturystyczne "Lewandówka". Stronki w necie nie ma, ale przejeżdżałem tamtędy rowerem kilka razy i naprawde wygląda cacy. A koles tam urzędował w ktoryś weekend i zadowolony był. Mam kilka wizytówek - mogę podrzucić. Wiesz - kwetia jet tego typu, żeby ludzi z góry wyszli do ludzi z dołu, bo mało kto wie jak formalnie ugryźć te dofinasowania etc. To tak, samo, jak pomoc dla niepełnosprawnych - jesteś zarejetrowany w Urzednie PRacy jako osoba niepełnosprawna poszukująca pracy i masz co dwa miesiące przyjśc listę podpisać. Ale jak nie przyjdziesz w terminie, to nikt się nie domyśli, że możesz być np na operacji albo zabiegu, tylko sru skreśla z listy. Albo co gorsza przychodzisz w terminie, ktoś tam jest na zastępstwie, podpisujesz listę, potem wraca właściwa pani i nic nie wie, że podpisałeś... Takie tam... Albo nagminne wysyłanie korespondencji na adres zameldowania, podczas, gdy w każdej rubdyrce podajsze wyraźnie adres do korespondencji. A potem problemy, jak się wkurzysz i puścisz wiązankę. A biura PFRON na I-wszym piętrze budynku bez podjazdów? Pomoc dla Niepłenosprawnych... <ROTFL> Radek W. - 2006-08-28, 11:07 całkowicie zgadzam się z Francem, że promowac trzeba to co się ma i nie porzejmować sie tym że Wrocław czy Opole. Przecież nie chodzi o konkurowanie z tymi miastami, tylko znalezienie własnej niszy, stworzenie własnej strategii rozwoju miasta. Jestem pewien że gdyby zadbąc o kilka strupów i przygotować sensowna strategię rozwoju kultury i turystyki, ale nie zza biurka tylko w kontakcie biurka z istniejącymi organizacjami formalnymi i nieformalnymi w miescie działajacymi na rzecz kultury - to by to dalo efekty. nie zaraz. ale za jakis czas - owszem. mówimy o strategii nie taktyce. Zatrzymanie czasu - informacja. Zatrzymani za posiadanie narkotyków Dziewczyny zatrzymanych. Tłusty Czwartek Test IQ WOŚP Budka Suflera |